Zielone morza i złote ziemie na świecie od Liv Ballard

Stara tradycja oznaczania nieznanych i niebezpiecznych miejsc na mapie za pomocą smoczych wzorów zainspirowała Liv Ballard do stworzenia niezwykłych cennych kulek.

Średniowieczni kartografowie mieli zwyczaj oznaczać nieznane i potencjalnie niebezpieczne obszary za pomocą napisów Hic sunt dracones (z Lat. „Smoki żyją tutaj”) oraz wizerunki smoków i niewidzialnych morskich potworów. I właśnie ten fakt historyczny zainspirował jubilera Liv Ballard do stworzenia serii wspaniałych cennych kulek wiszących, wokół których krążyły diamenty porozrzucane diamentami. Dekoracja złotymi kontynentami i zielonymi oceanami swobodnie obraca się wokół osi czystego złota i wysadzana tsavorytami.

Uwielbiam kule, mapy i wszystko, co związane jest z nawigacją, podróżami i odkryciami geograficznymi. Liv Ballard

Dziś Ballard zostanie rozpoznany przez te słynne „Smocze kule”, ale kiedyś były to dekoracje, które chciała przywrócić do życia bardziej niż inne. „Zacząłem tworzyć ich szkice dwa lata przed powstaniem pierwszego globu Tsavorite”, dodaje Liv.

Małe Włochy

Wszystkie biżuterie Ballarda wykonane są w małym atelier w Rzymie. Projektantka mówi, że podróżowała po świecie przez długi czas, aby znaleźć złotników, którzy mogliby „wyrażać rzeczy, które chciałbym wyrazić, tak jak je sobie wyobrażam”. Włoscy rzemieślnicy pomogli Ballardowi urzeczywistnić kilka odmian wisiorków Dragon Globe. „Na przykład zrobiliśmy globusy, które miały stopniową zmianę w odcieniach niebieskich szafirów, aby niezawodnie przedstawiać głębiny morza i przybrzeżnych wód płytkich”.

Geocentryzm biżuterii

Obrotowa kula, szybko sprzedana za 66 000 dolarów, została wykonana z 70 gramów 18-karatowego złota i pokryta zielonymi tsavorytami o łącznej masie 13, 5 karatów. Smok pełzający po planecie jest ozdobiony bezbarwnymi diamentami o wadze 7, 8 karatów. Dwa maleńkie niebieskie szafiry służą jako mitologiczne stworzenie oczami.

Kreatywność analogowa

Ballard był kiedyś ceramistą, a to prawdopodobnie określa jej przyzwyczajenie ręcznie, bez pomocy jakiejkolwiek elektroniki, do tworzenia szkiców jej biżuterii. „Nie potrzebuję komputera, aby wygładzić zakręty” - wyjaśnia. „Chcę, aby efekt końcowy wyraźnie wskazywał rękę osoby pracującej nad dekoracją, nawet jeśli prowadzi to do wad. Czasem w tym właśnie znajduję największą radość kreatywności ”.

Zostaw Komentarz